niedziela, 3 stycznia 2016

Nauka ukoi mnie

Chyba musiałam ochłonąć po minionych wydarzeniach. Parę dni przed sylwestrem napisałam post roboczy chwaląc atmosferę, ludzi i wszystko co mnie otaczało. Jednak rzeczywistość przysłoniła mój wyidealizowany obraz, ale teraz od początku.
Święta. Spędzone w bardzo przyjaznej atmosferze w kręgu rodzinnym. Żałuję, że dopiero teraz zdałam sobie sprawę jaki cud mnie spotkał, że otaczam się nimi. Zawsze wiedziałam, że rodzina jest najważniejsza i musimy ją szanować, bo to zwykle oni zostają przy nas gdy inni ludzie się odwrócą ale jak to odnosiło się do postrzegania w praktyce? Nijak. Zauważyłam też, że otrzymywanie prezentów nie daję mi takiej radość jak jeszcze parę miesięcy temu. Tak, to prawda jest to miłe uczucie dostania czegoś od kogoś ale trochę zgubne. Prawdziwą przyjemność odczuwam jak widzę radość w oczach innych a przede wszystkim dzieci. Tą niecierpliwość która doskwiera przy czekaniu na pierwszą gwiazdkę i nareszcie rozpakowywanie prezentów. Mogłabym przyglądać się temu widokowi w nieskończoność. Rozmowy przy wigilijnym stole też na plus.
Wspominanie, historie i jakby nie mogło zabraknąć-przypadki lekarskie. Taka kolej rzeczy w rodzinie lekarzy. Święta jak najbardziej mogłabym powtórzyć i te dwa tygodnie lenistwa. Chociaż mam ogromne wyrzuty sumienia, że łącznie uczyłam się maksymalnie półtorej godziny podczas tego czasu. Tak bardzo nie mogłam się przemóc, żeby zasiąść do książek a jak to robiłam proces przyswajania wiedzy przychodził mi jakby w zwolnionym tempie. Nie lubię takich długich przerw bo wybijają mnie z rytmu, z trybu nauki. Teraz wiem, że jak nie uda mi się dostać za pierwszym razem na lekarsko-dentystyczny to będę miała marne szanse na dostanie się w kolejnym roku. Determinacja i wytrwałość nie mają tu zbyt wiele do mówienia bo wiem, że jak nie mam nad sobą takiej presji, że mam sprawdzian i muszę w tym czasie wracać też do starszych zagadnień musząc to dobrze zorganizować, żeby zdążyć ze wszystkim to będzie mi bardzo ale to bardzo ciężko.
Co do postanowień noworocznych jako tako ich nie mam. Proszę tylko o siłę i systematyczność w nauce i spokój ducha, bo to on często mi zakłóca aurę spokoju i pojawiają się problemy z koncentracją.
A co do samego Sylwestra... Mogłoby się wydawać, że będąc z czterema najlepszymi przyjaciółkami będzie wręcz idealnie, ale zatem dlaczego każda przeżyła 1 stycznia z głową schowaną w poduszkę z lejącymi się strumieniami łzami. Poszłyśmy tam do dobrego znajomego dlatego nasze złe przypuszczenia nie miały prawa nawet się pojawić. Do godziny 23 z ręką na sercu mogę powiedzieć, że było na prawdę dobrze! Brakowało mi z dziewczynami naszych wspólnych rozmów bo tylko z dwiema jestem w klasie, więc miałyśmy co nadrabiać. Dwie pozostałe są w innych szkołach. Każda jest pochłonięta nauką do tego stopnia, że jesteśmy tym wyczerpane i musimy się zadowolić chociaż tym, że codziennie ze sobą piszemy, chociażby przed snem. Po 24 przyszło dziwne towarzystwo niemal nie odbiegające od zachować zwierząt. Czy alkohol zawładnął człowiekiem do tego stopnia, że narzuca złe zachowania. Zastanawiałam się czy ja też do nich należę... Czy też jestem takim zniszczonym osobnikiem? Jak mogło dojść do tego, że znalazłam się z takimi ludźmi w tym samym pomieszczeniu.. Czy ja się z nimi utożsamiam? Na domiar złego musiałyśmy wytrzymać w tym towarzystwie.. 5 godzin, bo każda linia taksówek była zajęta. Mam taki wstręt do alkoholu i do imprez, że wątpię żebym w wakacje chciała do tego wrócić. Chcę się odciąć od wszystkiego. Chcę zagłębiać się w Campbellu, poszerzać wiedzę, poznawać wszystkie te informacje, uczyć się do matury i w między czasie ćwiczyć dla zdrowia. Nie chcę nic więcej. Będę żyć tylko nauką, bo tylko ona potrafi wnieść coś do życia i tylko dzięki niej będę zbliżać się ku celowi.


4 komentarze:

  1. W mojej nie-lekarskiej rodzinie też nie brakuje medycznych tematów na spotkaniach w większym gronie. Opowieści o bolących plecach, pytania, czy papużce można podawać popularny lek na biegunkę (tak, to było do mnie)...
    Nauka na pewno jest bezpieczniejszą "inwestycją" niż relacje z innymi ludźmi. Ale mimo wszystko nigdy nie da tyle szczęścia, co one ;). Ale to fakt, że zatopienie się z nią pozwala przetrwać ciężkie chwile i niepowodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego teraz zamierzam zająć się nią na 200% a nie tylko 100 jak dotychczas i z czasem wszystko się ułoży, nawet te niepowodzenia :)

      Usuń
  2. Mogłabyś przybliżyć sytuacje sylwestrową ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieciekawa atmosfera i po prostu zbyt pomieszane towarzystwo z całkiem innym światopoglądem co wyraźnie gryzło się ze sobą i w żaden sposób nie mogliśmy się dogadać albo co tyle nie mogliśmy, co nie chcieliśmy;)

      Usuń