sobota, 12 grudnia 2015

Nie samą nauką i domem człowiek żyje!


Ile czasu mi zajęło na uświadomienie tego? Ehh sporo. Nie wliczając już nawet w to nauki-po prostu uwielbiam przebywać w domu całe dnie z kubkiem kawy i lepiej spędzam wtedy czas niż w niejednym gronie znajomych. Jednak moja linia została przekroczona i miałam wewnętrzną potrzebę wyjścia do ludzi, aby przypadkiem nie zwariować.

Chyba coś już ze mną zaczęło się dziać nie takiego jakie powinno być. Ostatni raz kiedy gdziekolwiek gdzieś wyszłam w przeciągu prawie czterech miesięcy (WOW to już aż tyle zleciało?!) to było jedno spotkanie z przyjaciółką na pogaduchy i kawę. No przyznam trochę się zasiedziałam w moim domowym zaciszu, ale chyba nie mam powodów do narzekania. Odkąd sięgam pamięcią raczej należę do domatorów, którym siedzenie w domu sprawia przyjemność  i zawsze tam znajdą jakieś zajęcie. Ale wszystko ma jakaś granice, prawda? ;) Oprócz tego, że zapisałam się na siłownie i zamierzam być tam stałym bywalcem przynajmniej 3 godziny tygodniowo (tak dobrze słyszycie) to wybrałam się dzisiaj z przyjaciółkami na zakupy. Takie tam babskie sprawy, które każda kobieta powinna uwielbiać według mężczyzn. Ale mimo tego, że przyjemnie spędziłam czas  to tez wymęczyłam się za wszystkie czasy. Jako, że święta coraz bliżej jest tyle ludzi w galeriach, ze na przymierzalnie czeka się przynajmniej 20 minut. Chociaż wróciłam szczęśliwa z przecenionymi swetrami o dobre 100zl! Jest się z czego cieszyć. Nie znam kobiety która by odmówiła takiej okazji! Kupiłam tez trochę prezentów bliskim a chcąc każdemu trafić w gust musiałam się sporo pogłówkować żeby coś adekwatnego wymyślić.

Jako, że święta zbliżają się wielkimi krokami byłam wręcz przekonana, że trochę nam odpuszczą w szkole. Miałam nadzieję, że na spokojnie będę mogła przypominać sobie materiał bez nakładania się obecnego w szkole. Ale chyba będę musiała poczekać na ten moment do przerwy świątecznej bo chyba inaczej rozwiązać tego nie można. Do zobaczenia.




4 komentarze:

  1. Też jestem w sumie domatorką, a już najfajniej jest, jak w piątek po południu/wieczorem spotkam się ze znajomymi, a potem cała sobota dla mnie, w domowym zaciszu, sama w czterech ścianach, pełen luz ;). Niektórzy się dziwią, że lubię sobie czasem pobyć w pustym domu, ale cóż no, może to po prostu choroba jedynacza i nieprzyzwyczajenie do bytowania w towarzystwie non stop? ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Uwielbiam chyba to osamotnienie domowe. Odczuwam wtedy spokój, nikt nic do mnie nie mowi, robię co chcę. Normalnie żyć nie umierać :) Byc może ma to coś z choroba jedynaczą

      Usuń
  2. Dokładnie cię rozumiem, też jestem typem raczej domatora, co oczywiście nie oznacza, ze nigdzie nie wychodzę, ale długo nie wytrzymam bez spędzenia chociaż chwili sama w domowym zaciszu z dobrą książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ostatnio jakies wahania nastroju i albo chcę siedzieć w domu i nie wychodzić albo wyjsć do ludzi, rozerwać się. Mam juz dosyć mojego zmiennego organizmu

      Usuń