Co za tydzień! Jestem tak wyczerpana, że zaraz zasnę prawie ze na stojąco. Postanowiłam, że przerobię w ciagu tygodnia 3 działy z biologii, bo jak wiadomo pamięć ludzka ulotna i to czego sie uczyłam w pierwszej klasie dawno juz mi uciekło z pamięci. Zamierzałam nauczyć się składników chemicznych, komórki i fizjologii roślin. Wbrew pozorom tylko dział komórka mógłby sprawdzić jakieś trudności bo jak wiadomo jest tam napakowane tyle informacji ile na naszych ściągach z przedmiotów typu pp czy edb, które juz za mną ofc! Trochę przeliczyłam moje możliwości co do wykucia się tego w takim stopniu, że jakby mnie obudzili mam to pamietać. Tym bardziej, że w tygodniu mam tez inne przedmioty. Jedyne przedmioty których się uczę w drugiej klasie to i tak tylko biologia, chemia i matematyka. Z polskiego mam świetnego nauczyciela, ktory tak ciekawie prowadzi lekcje, że nie da się tego nie słuchać i zapamiętuje dosłownie wszystko to co się działo na lekcji. Jestem tez zwykle aktywna na polskim dlatego zapamiętanie nie sprawia mi problemu. Angielski umiem w tym stopniu na którym jesteśmy. Dotychczasowa gramatyka easy peasy, jedynie zapamiętuje jakieś fajne słówka. Rozmawiamy sporo na lekcji, dlatego moja płynność tez nie kuleje. Reszta przedmiotów, who cares, zeby 3 była.
A wracając do biologii, uczyłam się z trzech podręczników, wiec ilośc kartek wcale mi tak szybko nie ubywala. Przerobiłam prawie całe składniki chemiczne wiec jakieś 50 kartek i guess. Więc nie jest źle, nic nie stracone tym bardziej, ze jeszcze cały weekend przede mną (nie wliczając piątku, bo bym zasnęła nad książkami). Dzisiaj robię sobie reset dzien, bo myśle, że mi się należy ;) Mam ochotę obejrzeć jakiś film i to zaraz uczynię a o jakiejś dwudziestej coś tam sobie poprzypominam z biologii i chemii ale na spokojnie, bezstresowo.
Teraz uciekam odpoczywać, leżeć i pachnieć. A jutro znowu ostro bierzemy się do pracy. Chemię mam dopiero na 11 wiec nareszcie się wyspie do tej 10.
PS. Tak, to moje wspomagacze, bez których teraz nie wyobrażam sobie życia. Może to tylko placebo, nie dociekam, bo na mnie działają :)
Dziewczyno, więcej luzu! Oczywiście, że możesz sobie pozwolić na odpoczynek! Wyjdź na zewnątrz, przewietrz się, jedz owoce, mieszanki studenckie, ale porzuć ten cały syf, którym się szprycujesz, bo długo nie pociągniesz (a magnez to najlepszy jest w formie czekolady ;D). Daj sobie odetchnąć - w końcu jesteś dopiero w liceum, jak nie teraz, to kiedy? Pamiętaj, że kluczem do sukcesu nie jest tylko sama nauka, musisz też zadbać o siebie, o swój czas wolny, o jakąś odskocznię, bo nawet nie zauważysz, jak się zakatujesz i stracisz cały zapał, a coś z tego wiem.
OdpowiedzUsuńStaram się jakoś od tego oderwać i nawet zaczęłam chodzić na siłownie, a to juz dla mnie wyczyn zeby zmieścić te 4 godziny w ciagu tygodnia. Ale jak daje sobie trochę luzu czuję, że uciekają mi ważne chwile które mogłabym wykorzystać na naukę. Chyba juz desperacko tego pragnę. Ale spotkanie z przyjaciółką zaplanowane. Dzięki za rady i pozdrawiam :)
Usuń