Uwielbiam być dobrze zorganizowana. Nawet jeśli to ma oznaczać rozpisywanie sobie godzin w kalendarzu. Trochę jak życie według schematu ale to jedyny mój sposób na organizację. Aż sama jestem zdziwiona że biologia zaczęła mi przysważać aż tyle radości i chęci zdobywania jeszcze większej ilości wiedzy. Za to do chemii odczuwam wstręt jak do 5 godzinnego spania, które już powoli eliminuje i staram się sypiać przynajmniej 6,5. Robię te zadania ale nie zabiera mnie to w świat stanu ekstazy. Być może to przez tą kinetykę którą teraz mamy. Poza tym jak narazie wszystko idzie po mojej myśli. Jasne ze miewam chwile zwątpienia w których myślę, że się nie dostanę i będę żyć niespełniona w zawodzie który nie był moim marzeniem. Miewam dni w których po szkole kładę się spać i nic nie robię do końca dnia. Jestem tylko człowiekiem o ludzkich możliwościach i czasami nie mogę zabrać się do tego czego chcę. Poza tym opanowała mnie już feryjna atmosfera, bo w województwie w którym mieszkam od poniedziałku 25 mamy ferie. Nie powinno być tak, że jakiekolwiek wydarzenie w którym mam wolny czas do dyspozycji usprawiedliwiam wybiciem z rytmu nauki, ale to także staram się wyeliminować. Jak to często powtarzam- "Nie rzucaj mi koła ratunkowego, tylko naucz mnie pływać". Każda rada jest dla mnie istotna dotycząca stałego rytmu pracy, systematyczności. Jeszcze się trochę w tym gubię ale staram się jak najmocniej żeby nie wypaść na zakręcie.
Poza tym udoskonalam się w brydżu. Czasami czuję się tam jakbym pomyliła sale i weszła do innej ale jakoś daję radę. Zasady są dosyć trudne albo nie tyle co trudne co skomplikowane. Trzeba wymyślić sobie jakaś strategie i grać. Fakt ze na stu zawodowych graczy w brydża jest tylko jedna kobieta wcale nie ułatwia mi sprawy, ale robię co mogę!
Efekty na siłowni rownież na plusie. Jem jak wcześniej, tylko może pije więcej wody a w uzyskaniu satysfakcjonujących efektów nie przeszkadza mi nawet podjadanie słodyczy. Tylko żeby uczenie się byłoby tak systematyczne jak to i byłabym szczęśliwa. Trzymajcie kciuki