Mimo tego, że jest sobota i powinnam aż zarażać energią i chęcią do pracy jestem wrakiem człowieka. Jestem na siebie tak cholernie zła, że tak właściwie nic dzisiaj nie zrobiłam oprócz korepetycji z chemii i jakiejś pół godziny powtórek z paprotników i mszaków. Nie cierpię takich dni w których wiem, że mam mnóstwoo do roboty a zbieram się cały dzień do tego. Chyba jednak najważniejsze jest to, żebym w ogóle zaczęła. Nawet jeśli zacznę o 22 to coś zyskam, aniżeliby nie zacząć w ogóle. Zawsze w takich chwilach wyobrażam sobie jak to juz bedzie jak dostanę się na ten lekarsko-dentystyczny. Ahhhh i odrazu mi lepiej. Wiec zabieram się do pracy i biegnę w stronę moich marzeń. A Was zostawiam z moją ulubioną piosenką swego czasu.
Buziaki
